Aktualności

 

 

20.08.2010

 

 

Operacja "Estoril - 2010", czyli kolejne Wicemistrzostwo Świata
naszych Niesłyszących szachistów.

 


W dniach 03-13.06.2010 w Estoril (Portugalia) odbyła się XVI Olimpiada Niesłyszących w szachach kobiet i mężczyzn. Wystartowało w niej 17 drużyn męskich i 7 kobiecych. Po pierwszej rundzie wycofać się musiała ekipa męska z Indii, gdyż jej skład nie odpowiadał obowiązującym przepisom ICIS. Po raz pierwszy w historii wystartowało dwóch zawodników z kategorią arcymistrza
Gruenfeld Yehuda (Izrael) - 2469 ELO i Klaric Zlatko (Chorwacja) mający ranking 2401 ELO. Ponadto 3 zaodników miało tytuł Mistrza Międzynarodowego, a kolejnych trzech - mistrza FIDE. Polska drużyna miała VI ranking wśród startujących zespołów i przed startem zakładaliśmy, że jesteśmy w stanie zająć V-VI miejsce. Po cichu jednak liczyliśmy na medal. Siłą polskiej drużyny była młodość, mieliśmy najmłodszy skład pośród wszystkich startujących zespołów.
Przygotowania do startu w Olimpiadzie szachowej zaczęły się od Mistrzostw Polski Niesłyszących w szachach w Rzeszowie, które sensacyjnie wygrał 14-letni Mateusz Łapaj reprezentujący Śląski KSN Rybnik. W oparciu o wyniki MPN powołano skład kadry Polski na tygodniowe zgrupowanie we Wiśle. Trenerem reprezentacji Polski został mistrz FIDE Stanisław Kornasiewicz, a kierownikiem
Wiceprezes PFSN - Aleksander Kubin. Zawodnicy Arkadii Otwock w tym K. Chęciak uważali, że należy powołać na zawody osoby mające najwyższy ranking, (Chojnowski, Czech, Marczukiewicz) tylko w takim przypadku, po co było organizować eliminacje i finały MPN w szachach???Z powodów finansowych wypadł z kadry czołowy szachista Marcin Chojnowski, któremu PFSN musiałaby zabezpieczyć przewodnika na czas olimpiady z powodu jego znacznej wady wzroku. Na zgrupowanie nie stawił się też (bez
usprawiedliwienia) Chęciak Krzysztof, który zbojkotował przygotowania do olimpiady. Zgrupowanie w ośrodku przygotowań olimpijskich "START" w Wiśle zaczęło się od podważania kompetencji trenera kadry przez zawodnika Jerzego Strzeleckiego, który zarzucił trenerowi brak kwalifikacji. Czegoś takiego zarówno trener jak i kierownik zgrupowania jeszcze w swojej długoletniej działalności nie przeżyli. Po naradzie kierownictwo zgrupowania zaproponowało panu Strzeleckiemu wyjazd do domu względnie udział w zgrupowaniu
na zasadach ustalonych wcześniej przez PFSN. Ostatecznie J. Strzelecki zobowiązał się do udziału w zajęciach. Po raz pierwszy w historii zgrupowań szachowych mieliśmy do dyspozycji najnowocześniejszy sprzęt wizualny (laptopy, rzutnik) oraz bogatą bazę danych mieszczącą blisko 4,5 mln partii szachowych, co potem zaprocentowało na olimpiadzie w Estoril.Po przylocie do Lizbony, zakwaterowano nas w trzygwiazdkowym hotelu "SANA", gdzie do dyspozycji mieliśmy pokoje dwuosobowe z łazienką i wspaniałym widokiem na Ocean Atlantycki. Jedna z sal hotelu poświęcona była
Mistrzowi Świata w szachach, Aleksandrowi Alechinowi(01.11.1892-24.03.1946). Alechin, bowiem pod koniec życia mieszkał w Estoril, gdzie zmarł na atak serca w pokoju hotelowym. Pochowano go w Paryżu.Turniej zaczęliśmy od wygranej z gospodarzami imprezy drużyną Portugalii 3,5:0,5. Swoją partię ze słabym John Simoes, zremisował grający od początku, bardzo asekurancko Jerzy Strzelecki. Z drużyną Niemiec padł remis 2:2, a w III rundzie po fatalnym błędzie 18 letniego Macieja Szalko przegraliśmy wysoko z Rosją 0,5:3,5. Kolejna IV runda, w której wylosowaliśmy zespół Anglii; zaczęła
się od potężnej awantury z powodu ekipy Polski, bowiem zażyczył sobie grać w reprezentacji Polski i to na I szachownicy przybyły wcześniej do Estoril Krzysztof Chęciak, który zażądał też powierzenia mu funkcji kapitana drużyny. Funkcja kapitana jest o tyle istotna, że to kapitan w porozumieniu z trenerem, ustala skład przed kolejnymi meczami. Skład ekipy do meczu z Anglią został zgłoszony bez kolegi K. Chęciaka do sędziego głównego dzień wcześniej przez kapitana reprezentacji Mariusza Ćwieka, ale Prezes ICSC Michaele Visco złamał kodeks FIDE i wbrew wszelkim regulaminom postanowił, że kapitanem drużyny Polski, będzie właśnie K. Chęciak i on ma prawo gry w reprezentacji Polski. Wiceprezes PFSN Aleksander Kubin po konsultacji telefonicznej z Zarządem PFSN zadecydował o wycofaniu ekipy polskiej z turnieju. Jego decyzji nie podporządkował się Jerzy Strzelecki i Maciej Szalko, którzy zdecydowali się grać w turnieju. Pozostali zawodnicy wraz z kierownikiem opuścili salę gry.
Mecze IV i V rundy z Anglią i Ukrainą w 3 osobowym składzie, ostatecznie ekipa Polski wygrała po 2,5:1,5 mimo braku jednego zawodnika. Po rozmowach z Zarządem PFSN, Wiceprezes A. Kubin podjął starania o zawarcie porozumienia, co do dalszych startów z K. Chęciakiem w składzie jako kapitanem drużyny i ostatecznie takie porozumienie zawarto. Dzień przerwy w zawodach dobrze wpłynął na naszych zawodników. Organizatorzy zorganizowali nam objazdową wycieczkę autokarami po najciekawszych miejscach ważnych historycznie dla Portugalii. Byliśmy, więc w miejscowości Sintra,
która słynie z kilku znaczących zamków. Na szczycie wzgórza są ruiny zamku Maurów, którzy okupowali tereny dzisiejszej portugalii do XII wieku. W samym centrum Sintry mieści się zamek królewski, w którym rezydowali królowie portugalscy. Kolejnym miastem była Mafra, gdzie znajduje się XVIII wieczny klasztor wybudowany przez króla Jana V ze złota brazylijskiego dla swojej żony w podzięce za urodzenie syna. W klasztorze znajduje się największa w Portugalii biblioteka licząca 40.000 cennych książek oprawionych w skórę. Po smacznym obiedzie w miejscowości Eiceira leżącej nad oceanem Atlantyckim,
połączonym z konsumpcją portugalskiego wina, pojechaliśmy zwiedzić centrum Lizbony, w tym między innymi katedrę gdzie są pochowani królowie portugalscy. Coś jak nasz Wawel w Krakowie.
Wyjazd podbudował nas psychicznie i uspokoił. Uzgodniona z PZSG umowa o współpracy dodatnio wpłynęła na zespół. O tylko "srebrnym" medalu zadecydował mecz z Chorwacją lub inaczej fatalny nos Krzysztofa Michalczuka oraz kapitana drużyny K.Chęciaka, którzy na tak ważny mecz wystawili najsłabszego w ekipie Macieja Szalko zamiast czterokrotnego Mistrza Polski - Mariusza Ćwieka. Mecz z Chorwacją ostatecznie przegraliśmy 1,5:2,5. Ostatecznie o medalu zadecydowały ostatecznie trzy ostatnie rundy. O wygranych
z Węgrami, Włochami i Serbią zadecydowało świetne przygotowanie zawodników, Łapaja Mateusza i Mariusza Ćwieka przez trenera Stanisława Kornasiewicza. Komplet punktów na III i IV szachownicy w trzech ostatnich meczach i tradycyjne 0,5 pkt kolegi Strzeleckiego w każdym z trzech w/w powyższych meczy to były pewne 2 punkty w ostatecznej klasyfikacji. Duży wpływ na taki a nie inny wynik miała zmiana przepisów FIDE dotyczących ostatecznego układu tabeli
mistrzostw, bowiem według starych przepisów preferujący małe punkty, zajęlibyśmy VII lokatę, nowy system dający drużynie za wygraną w meczu 2 pkt, a za remis 1 pkt dał nam trzeci w historii występów w olimpiadach szachowych srebrny medal. Poprzednio reprezentacja Polski zdobywała srebro w roku 1958 w Londynie (Anglia), oraz w 1992 w Vesprech (Węgry).Podsumowując indywidualne starty zawodników na pierwszym miejscu trzeba
podkreślić bardzo dobrą podstawę 14-letniego Mateusza Łapaja, który nie przegrał żadnej partii, uzyskując 6 punktów z 7 partii. Bardzo silnym punktem drużyny był na IV szachownicy Ćwiek Mariusz, to jego świetna gra w końcowych meczach dała naszej drużynie "srebro".
Maciej Szalko z Lubartowa reprezentujący obecnie klub Arkadia Otwock miał jedną naprawdę dobrą partię z reprezentującym Ukrainę, Wicemistrzem Świata juniorów Tarasem Ovecharovem, którego rozgromił. Pozostałe wygrane ze słabymi zawodnikami Portugalii oraz Anglii, były raczej formalnością. Zawodnicy Krzysztof Chęciak i Jerzy Strzelecki uzyskali przyzwoite wyniki, ale z ich strony liczyliśmy na znacznie więcej.W ramach Olimpiady odbyły się też I Indywidualne mistrzostwa świata w szachach błyskawicznych. Bardzo dobry wynik uzyskał w nich Mariusz Ćwiek zajmując IV miejsce i zdobywając nagrodę pieniężną w wysokości 100 euro, pokonując między
innymi arcymistrza z Izraela G. Yehuda, Polaka z pochodzenia. W czołówce mógł też znaleźć się nasz młody Łapaj Mateusz, ale w jednej z partii, mając ogromną przewagę, zabił króla przeciwnika, a w szachach króla się nie bije, przez co stracił szanse na miejsce w czołówce. Wielkiego pecha miał nasz młody Maciej Szalko, który wygrał partię z kolegą klubowym K. Chęciakiem, ale wpisał błędny
wynik meczu, przez co praktycznie stracił szanse na czołową lokatę. Zawody wygrał dwukrotny Mistrz Świata Niesłyszących Mistrz Międzynarodowy Siergiej Salov reprezentujący Niemcy.
W trakcie trwania mistrzostw odbył się też 30 Kongres ICSC. W Kongresie wzięło udział 27 państw. Delegatami reprezentującymi Polskę byli Tomasz Gumiński i Krzysztof Michalczuka. Delegaci ze strony PFSN Aleksander Kubin i Mariusz Ćwiek, decyzją Prezydenta ISCS G. Vico mieli status obserwatorów bez prawa głosu. Na członków przyjęto w trakcie Kongresu 3 nowe kraje, Chorwację,
Hiszpanię i Izrael. Zaraz na pierwszy ogień poszła sprawa Polski. Sekretarz ICSC Philip Gardnem stwierdził, że zgłoszenie PFSN o przyjęcie na członka organizacji przyszło za późno i było nieformalne. Tomasz Gumiński, który po nim zabrał głos, przedstawił, jaka jest teraz sytuacja sportu Niesłyszących w Polsce. Stwierdził, że w Polsce na równych prawach działają 3 organizacje: PFSN, PZSG, PZOG. Na pytanie delegata z Serbii czy PZOG ma poparcie i pomoc finansową Ministerstwa Sportu, skłamał, że tak. Ani słowem tez nie wspomniał, że zarówno PZSG jak i PZOG liczą tylko kilka klubów. Na prośbę o głos
obserwatora z ramienia PFSN A. Kubina, który chciał wyjaśnić zebranym delegatom sytuację w sporcie niesłyszących w Polsce oraz wyjaśnić, kogo finansuje MSiT, na co miał przy sobie odpowiednie kopie dokumentów, wobec veta Tomasza Gumińskiego i K. Michalczuka nie został dopuszczony do głosu. Po głosowaniu, w którym 16 krajów było za przyjęciem PZOG na członka ICSC przy 11
wstrzymujących się od głosu, delegacja, PFSN opuściła salę, gdyż nie było sensu dalej uczestniczyć w Kongresie. Kongres wybrał też nowe władze w osobach:
Prezes ICSC - Michaele Vico (Włochy)
Wiceprezes - Philip Gardnem (Anglia)
Sekretarz - Rafael Pinches (Izrael)
Członek - Pawel Parfenow (Rosja)
Członek - Krzysztof Michalczuka (Polska)
Na koniec trzeba jeszcze wspomnieć o brązowym medalu w kategorii kobiet zdobytym przez nasze panie Jolantę Strześniewską i Ewę Wardziak, które przyjechały częściowo za środki własne. Turniej kobiet nie miał rangi Mistrzostw Świata ze względu na udział tylko 7 ekip. Zawody wygrała Rosja przed Ukrainą z bardzo dużą przewagą nad pozostałymi ekipami. O sukcesie polek zadecydował dobra postawa Ewy Wardziak, która wygrała między innymi z Gonchar
Svietlaną, byłą Mistrzynią Świata z 2000 roku, obecnie trenerką i zawodniczką rezerwową Ukrainy. O poziomie kobiecego turnieju świadczy fakt, że tylko 2 zawodniczki z Rosji miały tytuły międzynarodowe, a reszta pań to czyste amatorki, traktujące szachy jako hobby.Imprezę zakończył bankiet połączony z rozdaniem pucharów i nagród pieniężnych za turniej błyskawicznym. Polska ekipa z dwoma 90 cm pucharami oraz nagrodą pieniężną dla M. Ćwieka prezentowała się jako jedna z potęg światowych szachów. Było to dla nas miłe, ale wiemy, że to tylko "kolos na glinianych nogach" zwłaszcza wobec przyjęcia do struktur ICSC Polskiego Związku Olimpijskiego Głuchych, który nie ma środków na zabezpieczenie ziałalności sekcji szachowych w Polsce, nie wspominając tu o stypendiach dla
kadrowiczów, materiałach szkoleniowych, trenerach, czy działaczach. Szkoda, że osobiste ambicje oraz nieodpowiedzialność niektórych działaczy, doprowadziły do sytuacji, że sport szachowy wśród Niesłyszących w Polsce wpadnie w marazm na kilka kolejnych lat.