|
Młodzieżowe Mistrzostwa Polski
Niesłyszacych w 7-osobowej piłce nożnej Rybnik 11-12.09.2010 r.
W VI Młodzieżowych MPN w 7-osobowej piłce nożnej, które odbyły się w dniach
11-12.09.2010 r. na bardzo dobrze przygotowanym przez pracowników MOSiR,
stadionie miejskim w Rybniku wystartowało 87 zawodników z 8 klubów z całej
Polski. Pierwotnie zawody miały się odbyć pod koniec kwietnia, ale na
wskutek "katastrofy smoleńskiej" zostały przesunięte na początek września,
co było główną przyczyną, że w mistrzostwach nie wystartowała planowana
liczba drużyn. Dotyczyło to zwłaszcza Uczniowskich KSG, których zawodnicy
albo nie mieli badań lekarskich, albo zgody rodziców na wyjazd na zawody,
albo nauczyciel prowadzący, SKS miał inne zajęcia czy szkolenia. Z
tych prozaicznych powodów nie wystartowały kluby szkolne z Poznania,
Krakowa, Przemyśla i Bydgoszczy, co chyba nie najlepiej świadczy o pracy
osób związanych z tymi klubami, tym bardziej, że termin imprezy podany był
do wiadomości wszystkich klubów dużo wcześniej. O trudnościach personalnych
poszczególnych klubów można się było przekonać na zawodach, gdzie kilka
klubów wystąpiło w 8-9 osobowych składach łącznie z trenerem.. Zawody
obserwował
trener kadry Polski PFSN pan Janowski Jacek z Łodzi, ale żadnych nowych
nazwisk do swojego notesu sobie nie dopisał. Zawodnicy, którzy należą do
kadry Polski zdecydowanie się wyróżniali spośród pozostałych uczestników
mistrzostw i byli liderami w swoich drużynach.
Zakwaterowanie dla uczestników mistrzostw zarezerwowano w Domu Gościnnym
"RONDO" w Rybniku przy ul. Parkowej 2, gdzie też odbyło się losowanie
zarówno MMPN w 7-osobowej piłce nożnej jak i eliminacji do Halowych MPN
seniorów wyznaczonych terminarzem imprezy na 02.10.2010 r. Losowanie
przeprowadzono w obecności przedstawicieli wszystkich uczestniczących w
turnieju drużyn. Na losowaniu obecny był też Prezes PFSN W. Stempurski oraz
Wiceprezes PFSN A. Kubin. Mniejsza ilość startujących zespołów sprawiła
organizatorom sporo problemów, bowiem na gorąco musieli zmienić system
rozgrywek z 4 grup po 3 drużyny na 2 grupy po 4 drużyny. Do późnej nocy
siedzieli przed komputerem poprawiając harmonogram godzinny rozgrywek jak i
tabele grup eliminacyjnych. Drużyny Rybnika, Warszawy, Lublina i Raciborza
rozstawiono wg zajętych lokat na ubiegłorocznych MMPN w Lublinie, a
pozostałe
drużyny zostały dolosowane do poszczególnych grup.Zawody prowadziła, trzeba
podkreślić bardzo dobrze, 4-ka sędziów delegowanych przez Podokręg PZPN,
obsługę medyczną turnieju sprawowała pani Aurelia Szymanowska. MOSiR
przygotował nagłośnienie i dwa namioty, gdzie można się było schować w
czasie deszczu, a wokół boiska wisiały banery z nazwą imprezy i
sponsorami mistrzostw. Mistrzostwa otworzył Prezes PFSN W. Stempurski.
Tradycyjną formułkę "Mistrzostwa uważam za otwarte" poprzedziło wciągnięcie
flagi na maszt.W wyniku eliminacji z grupy "A" przeszli do dalszych gier
drużyny Lublina i Rybnika, a z grupy "B" Warszawa i Kielce. O drużynach,
które odpadły z dalszej rywalizacji trudno coś ciekawego powiedzieć.
Najrówniej z nich prezentował się zespół z Łodzi pokonując w eliminacjach
Kielce, ale w zespole brak zdecydowanego lidera, który by pokierował grą
zespołu. Na nieszczęście drużyny z Łodzi nie dopuszczono do gry podstawowego
bramkarza, który nie miał badań lekarskich, a jego zmiennik, mimo że
spisywał się bardzo dobrze nie miał takiego zaufania obrońców drużyny
łódzkiej, którzy bali się opuszczać swoją połowę boiska, przez co nie
wspomagali swojego ataku. Zespół z Łodzi odpadł właśnie przez gorszy
stosunek bramek. Niespodzianką na minus były wysokie porażki drużyny z
Raciborza. Na usprawiedliwienie ich
porażek trzeba dodać, że drużyna przyjechała bez swojego bramkarza, który
wolał pojechać na wesele koleżanki niż na mistrzostwa. Jego miejsce z musu
zajął zawodnik z pola, skąd taki a nie inny dorobek punktowy ekipy z
Raciborza. Zniesmaczony wynikami swojej drużyny pan K. Krętosza wycofał
zespół Raciborza z walki o miejsca 7-8 z drużyną z Wrocławia, a szkoda, bo
była szansa, na choć jedną wygraną. Jest to dla organizatorów tym bardziej
dziwne,
że zawodnicy z Raciborza mają w roku bardzo mało okazji do gry z innymi
drużynami i pokazania się na arenie ogólnopolskiej. Bardzo ambitnie walczyli
drużyny z Wejherowa i Wrocławia, ale umiejętności piłkarskie jeszcze
posiadają niewielkie, wszystko jest jeszcze przed nimiPółfinałowe spotkania
Lublin - Kielce oraz Warszawa - Rybnik miały swoją dramaturgię. Mecz Lublin
- Kielce należałoby nazwać raczej pojedynkiem Śmigasiewicz Marcin - Kielce.
Zawodnik z Lublina praktycznie sam swoimi bramkami rozstrzygnął pojedynek
półfinałowy z Kielcami, był w przekroju całego turnieju najlepszym
zawodnikiem Spartana Lublin i z 8 bramkami zdobył tytuł "króla strzelców". W
drużynie Kielc podobną rolę spełniał Kamil Kutera - zdobywca 7 goli, który
tylko jedna bramką przegrał pojedynek o koronę "Króla strzelców" z M.
Smigasiewiczem. Drugi pojedynek Warszawa -
Rybnik miał wyrównany przebieg tylko do 5 minuty meczu, w której poważnej
kontuzji doznał interweniujący bramkarz rybnickiej drużyny Kowalski Kamil i
musiał opuścić boisko, a w chwilę po tym zdarzeniu za pyskówkę z sędzią na 3
minuty wylecieli z boiska Huwer K. oraz Moroz M. Warszawiacy szybko
wykorzystali to osłabienie drużyny Rybnika i zdobyli bramkę, która zmusiła
zespół Rybnika do ryzykownych ataków, co skończyło się w ostatnich sekundach
meczu drugą bramką dla zespołu Warszawy. Na pocieszenie drużyny z Rybnika
ich bramkarz został uznany najlepszym bramkarzem zawodów. W meczu o III
miejsce klub z Rybnika nie podjął już walki z drużyną z Kielc. W wyniku
wzajemnych pretensji ich drużynę opuścił Huwer K., który najnormalniej w
świecie pojechał sobie do domu.Finał mistrzostw był obok meczu Rybnik -
Lublin najładniejszym meczem całego
turnieju. Lepsza organizacja gry oraz mający bardziej wyrównany zespół klub
"Mazowsze" Warszawa ostatecznie wygrał 3:2 z drużyną
"Spartana" Lublin. Najlepszym zawodnikiem mistrzostw wybrany został
Robert Pielacha umiejętnie dyrygujący kolegami, typowy "król środka
pola".Na dekorację rozdania nagród przybyli z UM Rybnika - Naczelnik
Wydziału Spraw Społecznych - Wilaszek Joanna, obecni byli też Prezes PFSN W.
Stempurski i Wiceprezes PFSN A. Kubin. Zawodnicy dostali dyplomy, medale i
puchary ufundowane przez PFSN i U.M. Rybnika, oraz nagrody rzeczowe. Puchar
przechodni
ufundowany przez PFSN na ręce kapitana drużyny Warszawy R. Pielacha wręczył
Prezes rybnickiego klubu A. Kubin, który życzył wszystkim uczestnikom
szczęśliwego powrotu do domu i podziękował za sportową walkę w duchu "fair
play". Prezes W. Stempurski podziękował obecnej przedstawicielce U.M.
Rybnika, za dofinansowanie imprezy, sędziom za bezstronne sędziowanie,
zawodnikom za sportową podstawę i walkę na boisku, po
czym tradycyjną już formułką "uważam VI MMPN za zamknięte" zakończył
imprezę. Uczestnicy mistrzostw zostali jeszcze zaproszeni na wspólny obiad
do restauracji "Teatralna" i do odebrania prowiantów na drogę. Zawodnicy z
Wejherowa, którzy pociąg mieli dopiero w godzinach wieczornych, wykorzystali
wolny czas do zwiedzenia centrum Rybnika, a w tym celu przewodnika nie
potrzebowali, bowiem jedna z wychowawczyń ekipy Wejherowa przez długie lata
była mieszkanką Rybnika i po 12 latach nieobecności nie mogła się nadziwić
zmianom, jakie nastąpiły w centrum miasta. Jej aparat fotograficzny zapełnił
się zdjęciami odnowionych lub nowych obiektów maksymalnie.Miło było usłyszeć
dużo ciepłych słów o swoim mieście z ust byłej mieszkanki naszego miasta.
Wszystko było by O.K. gdyby nie wypadek zawodnika z Warszawy, który
wyjeżdżając ze stadionu swoim samochodem marki "TICO", nie ustąpił
pierwszeństwa przejazdu i zderzył się z nadjeżdżającym z góry ulicy
Gliwickiej WV Golf. Szczęśliwie odbyło się bez jednego nawet zadrapania, czy
stłuczenia, ale "Tico" ucierpiało bardzo poważnie. Straty materialnej, co
prawda nie osłodzi nawet najbardziej okazały puchar, ale być może młody
zawodnik z Warszawy zacznie bardziej uważać na drodze, czego mu życzymy na
przyszłoś.
Opracował Aleksander Kubin
Wyniki>>
Foto>>
|